« Przejdź do listy efektów kuracji


Mira 40,5 kg mniej!

 

wiek: 56 lat

wzrost: 161 cm

czas trwania kuracji: 10 miesięcy

waga przed kuracją: 125,5 kg

waga po kuracji: 85 kg


SCHUDŁA: 40,5 kilograma

 

Zaprezentowane rezultaty to wyniki indywidualne poszczególnych osób. Osiągnięcie takich samych wyników przez innych nie jest gwarantowane.

JESTEM Z SIEBIE DUMNA

 

Mira tryska energią. Swym dobrym humorem zaraża innych. Nie potrafi usiedzieć w miejscu, bo ma wielki apetyt na życie. Schudła ponad 40 kilogramów i zyskała siebie – prawdziwą. Zmieniła fryzurę, styl ubierania się. Jest szczęśliwa.

 

Co było przyczyną Pani problemów z wagą?

Bardzo złe nawyki żywieniowe, główne posiłki jedzone po godz. 19, wpadanie w spiralę – im więcej tuszy, tym mniej ruchu. No i oczywiście – słodycze!


Co skłoniło Panią do podjęcia kuracji odchudzającej?

Złożyło się na tę decyzję wiele czynników: zdrowotne, estetyczne, ale przede wszystkim psychiczne. Bardzo chciałam wyglądać „jak człowiek”, a nie jak siedem nieszczęść. Tusza postawiła mnie poza życiem społecznym: sklepy, ciuchy, przestrzeń w fotelu w kinie, niektóre krzesła. To wszystko budziło we mnie lęki, smutek... A potem był impuls. Postanowiłam przejąć kontrolę nad swoim ciałem. Wcześniej słyszałam o Naturhouse, ale zwlekałam z decyzją, ona we mnie dojrzewała, aż nadszedł właściwy czas. Siedziba Naturhouse w Koninie znajduje się przy głównej ulicy, więc trafić było łatwo.

 

Osobom po 50. roku życia często trudniej chudnąć.

Właśnie! Niejednokrotnie sobie i pani Lidii – mojej dietetyczce w Naturhouse – zadawałam pytanie: jak to się dzieje, że ja chudnę? W wielu pismach straszy się menopauzą, spowolnieniem trawienia. A mnie się udało i zapewniam, że jest to możliwe! Na pewno potrzebna jest determinacja i wsparcie ze strony dietetyka. Miałam szczęście – pani Lidia potrafiła bezbłędnie skłonić mnie do dyscypliny.

Czy były trudne momenty?

Wydawało się, że najtrudniejsze będzie odrzucenie słodyczy. Jednak owoce, które jadłam na drugie śniadanie i podwieczorek wystarczały w zupełności. Początkowo odczuwany głód oszukiwałam czynnościami absorbującymi czas – czytaniem ciekawej książki, ploteczkami telefonicznymi, prasowaniem...

 

Czy dzięki diecie odkryła Pani jakieś nowe smaki?

Rewelacyjna jest sałatka z surowego szpinaku z truskawkami. Pycha! Zajadałam ją cały truskawkowy sezon i polecałam wszystkim znajomym.

 

Co Pani zyskała dzięki diecie?

Teraz nareszcie jestem sobą. Prawdziwą. Pełną energii, samozadowolenia i wiary w siebie. Dostałam nowe życie! Cieszę się nim z całych sił. I jestem z siebie dumna. Podczas zrzucania wagi przekonałam się, jak wiele osób z rodziny, znajomych, a czasem nawet wrogów, okazywało mi wsparcie. Czuję się bohaterką, a w kilku przypadkach wzorem do naśladowania.

 

Mariola Bojarska-Ferenc, podkreśla, że panie w wieku 50+ mają światu mnóstwo do zaoferowania, nie powinny rezygnować z tego, by czuć się dobrze, dobrze wyglądać, być zdrowymi egoistkami...

I ja się z tym w pełni zgadzam. Wiek nie ma wielkiego znaczenia, może trochę zdrowie stawia ograniczenia, czego sama doświadczam. Trzeba jednak walczyć do końca, realizować pasje, działać, angażować się, nie zaglądając namiętnie do metryki. Osoby dojrzałe mają dużo do zaoferowania, bo mają doświadczenie, dystans i poczucie upływu czasu, który tym bardziej trzeba wykorzystać pozytywnie. Jednak kurczowe przedłużanie młodości, udawanie podlotków, to nie jest sposób na udane, szczęśliwe życie. Trzeba po prostu być sobą.

 


Pani Mira schudła z pomocą dietetyka z Centrum Naturhouse w Koninie.

>> Odwiedź Centrum Dietetyczne


 

Zdjęcia i informacje zamieszczone na stronie są autentyczne.