
12-letnia Jennifer schudła 20 kg
Specjaliści zajmujący się zdrowym żywieniem alarmują, fala otyłości u dzieci to problem nie tyle estetyczny, ile zdrowotny, który za kilka, kilkanaście lat „zaowocuje” poważnymi schorzeniami, takimi jak cukrzyca czy choroby krążenia. Na szczęście przekonanie o tym, że zdrowe dziecko to pulchne dziecko odchodzi w zapomnienie, a rodzice lub dziadkowie dostrzegając zagrożenie, starają się interweniować. W przypadku Jennifer to ona sama była inicjatorką odchudzania.
– Bardzo chciałam schudnąć, ale nie wiedziałam, jak to zrobić w zdrowy sposób. Kiedyś spacerując po mieście, zobaczyłam szyld Naturhouse, spisałam numer telefonu i poprosiłam babcię, żeby dowiedziała się szczegółów – mówi Jennifer.
Bohaterka miała wtedy urodziny, więc trudno było jej odmówić. W przypadku dzieci zgubne działanie mają zazwyczaj
słodycze, którymi dorośli często nagradzają najmłodszych za dobre sprawowanie i wyniki w nauce. Dzieci przejmują te nawyki i również w dorosłym życiu nagradzają się słodyczami, pogłębiając tym samym problem. W przypadku bohaterki za nadwagę były odpowiedzialne nie słodycze, ale zbyt obfite posiłki. – Jennifer zamiast czekolady zdecydowanie wybierała schabowego, porcje były konkretne, wolała też ziemniaki z sosem niż surówki
– wspomina Elżbieta Kluntze – babcia Jennifer.
Oprócz tego w drodze do szkoły czekało wiele pokus – pizza, hamburgery, hot dogi – trudno zrezygnować z ulubionych przekąsek, szczególnie że jedzą je wszyscy rówieśnicy. Konsekwencją nadprogramowych
kilogramów były problemy Jennifer z wykonywaniem ćwiczeń na lekcjach W-F. Kuracja bohaterki zaczęła się we wrześniu 2010 roku. Pani Elżbieta od razu doceniła podejście personelu do przypadku. – Jadłospis
był dokładnie dopasowany do upodobań Jennifer, dzięki czemu dieta nie była uciążliwa – wspomina p. Elżbieta.
Bohaterka szybko udowodniła jak potrafi być konsekwentna w realizacji planu odchudzania. Przestrzegała zasady
5 posiłków dziennie. Pani Elżbieta przygotowywała wnuczce posiłki, które ta zabierała do szkoły i na szkolne wycieczki. Wskazówka wagi planowo spadała.
– Odchudzanie z panią dietetyk było łatwiejsze, wiedziałam, że ktoś czuwa. Poza tym pomyślałam, że jeśli już coś zaczęłam, to muszę doprowadzić to do końca – mówi Jennifer.
Tak też się stało, odchudzanie zakończyło się imponującym wynikiem – 20 kg mniej – a co najważniejsze, wszystko
odbyło się bez szwanku dla zdrowia dziewczynki. Efekty zadziwiły wszystkich. Jennifer bardzo docenia też fakt, że nareszcie może kupować takie ubrania, na jakie ma ochotę, a nie tylko takie, które na nią pasują. Stopniowo dziewczynka polubiła też sport, bo nareszcie nie męczy się i nie dostaje zadyszki, dlatego rower i rolki
na stałe wpisały się w jej plan tygodnia. Bohaterka jest już po fazie stabilizacyjnej i cały czas trzyma właściwą wagę.
– Jennifer właściwie je wszystko, ale bez tłuszczu i w rozsądnych ilościach, ze zdrowymi surówkami i odpowiednią porcją warzyw. Zdarzają się też wyjścia do pizzerii z koleżankami, wtedy zjada kawałek pizzy, ale już nie całą tak jak kiedyś. Waga się nie podnosi – opowiada p. Elżbieta.
|
12-letnia Jennifer schudła pod okiem dietetyka w Centrum Naturhouse w Gnieźnie ul. ul. Bolesława Chrobrego 34 |
Zdjęcia i informacje zamieszczone na stronie są autentyczne.


Najnowszy numer naszego magazynu!
Dostępny we wszystkich Centrach Dietetycznych Naturhouse w Polsce.

Walczymy z otyłością u dzieci !
W ramach Ogólnopolskiego Programu Walki z Otyłością w Rodzinie NATURHOUSE zapraszamy szkoły do wzięcia udziału w propagowaniu prawidłowych zasad żywienia wśród swoich uczniów i ich rodzin.
więcej...










