« Przejdź do listy efektów kuracji

Jarosław 52 kg mniej!

 

wiek: 42 lat

wzrost: 177 cm

czas trwania kuracji: 20 miesięcy

waga przed kuracją: 143kg

waga po kuracji: 91 kg


SCHUDŁ: 52 kilogramów

 

Zaprezentowane rezultaty to wyniki indywidualne poszczególnych osób. Osiągnięcie takich samych wyników przez innych nie jest gwarantowane.


WSZYSTKO JEST MOŻLIWE

Schudł dokładnie tyle, ile może ważyć dorosły człowiek. Kiedyś zadyszkę łapał już nawet podczas rozmowy, a teraz każdego dnia bez trudu pokonuje kilkadziesiąt kilometrów na rowerze.

 

JAROSŁAW RAK Z MALBORKA JEST PRZEKONANY, ŻE WYSTARCZY CHCIEĆ, A WÓWCZAS KAŻDĄ PRZESZKODĘ MOŻNA POKONAĆ. W trakcie kuracji odchudzającej, która trwała 20 miesięcy, nasz bohater zmieniał miejsce pracy, ale nigdy nie przeszkodziło mu to w cotygodniowych wizytach u dietetyka. Z Naturhouse w Trójmieście przeniósł się do Iławy.


ZŁE NAWYKI

Jarosław od dzieciństwa miał problemy z wagą, ale sądził, że jest to uwarunkowane genetycznie. Kiedy jednak uświadomił sobie, że coraz trudniej jest mu zawiązać buty, a zadyszkę łapie już nawet podczas rozmowy, postanowił coś zmienić w swoim życiu. Co było powodem otyłości u naszego bohatera? Na pewno nie słodycze ani alkohol czy fast foody, bo sięgał po nie sporadycznie, raz na pół roku zdarzyło mu się zjeść czekoladę. Natomiast bardzo nieregularnie jadał (rano wychodził z domu bez śniadania, najczęściej późnym popołudniem spożywał obiad, a przed snem – obfitą kolację) i mało ćwiczył. Najpierw próbował więcej się ruszać, ale nie zauważał żadnych efektów na wadze, dlatego postanowił skorzystać z diety Dukana. – Po zgubieniu kilkunastu kilogramów trafiłem do szpitala. Oprócz nadwagi miałem nadciśnienie i podwyższony cholesterol – wylicza Jarosław. – Lekarz zalecił mi sklamrowanie żołądka.

To był przełomowy moment w życiu naszego bohatera. Postanowił dać sobie jeszcze jedną szansę i rozprawić się z kilogramami bez interwencji chirurgicznej. Znajomy opowiedział mu wtedy o metodzie Naturhouse i sprezentował miesięczną kurację. – Okazało się, że moja siostra korzysta z pomocy dietetyka z centrum w Toruniu. Zobaczyłem, że kuracja jest rozsądna i przynosi świetne efekty – podkreśla.


ZMIANY NA DOBRE

Wszystkie proponowane przez dietetyczkę potrawy smakowały Jarosławowi, choć najbardziej polubił faszerowane cukinie, zupę meksykańską i paprykową oraz wołowinę po chińsku. Na diecie brakowało mu tylko bananów. – Kuracja jest bardzo zróżnicowana, odkryłem wiele ciekawych potraw. Mobilizujące są cotygodniowe spotkania z dietetykiem. I co bardzo ważne, cały czas byłem pod opieką lekarza rodzinnego, który regularnie zlecał badania kontrolujące poziom cholesterolu i glukozy, a także pomiary ciśnienia.

Największą trudność sprawiało mu pilnowanie pór jedzenia, bo nie czuł głodu. Dlatego na początku ustawiał alarm w telefonie, który co trzy godziny przypominał mu o posiłkach. Bardzo szybko jednak organizm tak się wyregulował, że już po tygodniu sam upominał się o jedzenie. – Pan Jarosław był bardzo zdyscyplinowany, nawet jeśli waga nie spadała, to nie poddawał się, tylko z uporem zmierzał do celu – podkreśla dietetyk Marta Małecka-Czapiewska.

Po kuracji nasz bohater przekonał się, że kupowanie ubrań może być bardzo przyjemne. Nie szuka już T-shirtów i spodni, w które się zmieści, ale wybiera te, w których dobrze się czuje. – Wydaje mi się, że teraz wszystko jest możliwe. Jestem o wiele sprawniejszy niż kilka lat temu. Chciałbym wejść na szczyt Kilimandżaro, a pamiętam, że jeszcze nie tak dawno temu ciężko było mi dotrzeć na czwarte piętro bez zadyszki – Jarosław dopowiada, że odkąd kupił rower, to codziennie pokonuje około 60 km, choć przed kuracją trzy kilometry stanowiły wyzwanie.


Jarosław schudł z pomocą dietetyka z Centrum Naturhouse w Gdyni.

>> Odwiedź Centrum Dietetyczne