« Przejdź do strony głównej

Polska kuchnia obfituje w potrawy, które są synonimem grzechu. Wszystko co tłuste nam smakuje - to wynik właściwości  tłuszczu, który jest nośnikiem smaku i zapachu. Czy istnieje jakaś alternatywa dla ulubionych, skąpanych w tłuszczu pączków i faworków?

Pączek który znamy, nie wyglądał zawsze tak samo. Przybył do nas najprawdopodobniej z Bliskiego Wschodu lub starożytnego Rzymu. Już wtedy w ostatnie dni karnawału były czasem zabawy i picia, a na stołach królowały tłuste potrawy, w tym pączki. Początkowo było to ciasto chlebowe nadziewane słoniną i smażone w smalcu. Podawano je z tłustymi mięsami, całość popijano wódką. Na szczęście sposób przyrządzania pączków nieco się zmienił od tamtych czasów. Jednak nadal nie należą one do najzdrowszych deserów.

Jeden pączek, ważący około 80g ma aż 340 kcal, co odpowiada porcji obiadowej. Dodatkowo obfituje w dużą ilość tłuszczu - 12g w jednej sztuce, część tego tłuszczu stanowią kwasy tłuszczowe nasycone i kwasy tłuszczowe trans, których nadmiar jest główną przyczyną podwyższonego poziomu cholesterolu we krwi.

Cukry proste zawarte w pączkach bardzo szybko podnoszą poziom glukozy we krwi. Wiadomo, że coś co gwałtownie i wysoko się podnosi, musi tak samo szybko spaść - trzustka zaczyna wydzielać duże ilości insuliny, która zbija zbyt wysoki poziom glukozy. Następstwem tej reakcji jest ponowne uczucie głodu, spadku energii i niestety ochota na kolejnego pączka. Nadmiar cukrów odkładany jest w postaci tkanki tłuszczowej, co nie jest korzystnym zjawiskiem dla osoby dbającej o linię.

Niestety nie da się przyrządzić pączków całkowicie w wersji light. Natomiast poważną zmianą będzie zastąpienie smażenia pieczeniem 10-15 minut w temperaturze 180 stopni. Zamiast cukru można również użyć stewii, która jest naturalnym, roślinnym słodzikiem. Po upieczeniu nadziewamy pączki gotowanymi owocami, które śmiało mogą zastąpić konfiturę. Jeżeli już zdecydujemy się na tradycyjne pączki z cukierni, wybierając się tam starajmy się nie być głodni. Głód nie jest dobrym doradcą, ponieważ chętniej kupujemy i zjadamy więcej, niż potrzebuje nasz organizm.

Kolejnym smakowitym deserem po jaki sięgamy w Tłusty Czwartek są faworki. Pochodzą z Litwy i Niemiec i jak głosi legenda powstały w wyniku błędu cukiernika. Sporządzone w tradycyjny sposób zawierają aż 500kcal w 100g (ok. 6 sztuk)! Jednak można przyrządzić je w bardziej dietetyczny sposób - zamiast cukru dodając słodzika Pecva i piekąc w piekarniku - zamiast smażyć na tłuszczu. Tak wykonane faworki mają nie 90kcal, a około 20kcal w jednej sztuce.

Coraz bardziej popularnym deserem są „pankejki”. Przybyły do nas z Ameryki, gdzie ich miłośnicy jedzą je z syropem klonowym. Jest to również dosyć tłuste danie, które dostarcza ogromną ilość nadprogramowego cukru. Dla nas zdrowszą alternatywą są naleśniki, czy placki otrębowe, które można wykonać w dietetyczny sposób, a syrop klonowy zastąpić świeżymi owocami, twarogiem, czy wytrawnymi dodatkami. Białą mąkę, używaną do tradycyjnego ciasta, można zastąpić razową, zawierającą duże ilości błonnika. Takie ciasto smażymy na teflonowej patelni bez dodatku tłuszczu. Jest nieco grubsze i ścina się o wiele dłużej niż to z białej mąki. Do tak przygotowanych naleśników, czy też placków - zależy od grubości ciasta, można dodać najróżniejsze zdrowe składniki: szpinak z serem typu feta, kurczak z warzywami, czy bardziej na słodko: owoce, nisko słodzona konfitura, chudy twaróg czy budyń.

Niezależnie od tego czy mamy problem z wagą czy nie, powinniśmy chociażby ze względów zdrowotnych, uważać na to co jemy. Jeżeli istnieje sposób, który przynajmniej w niewielkim stopniu pomoże zachować zdrowie i nie odbiera przyjemności jedzenia - korzystaj z niego pamiętając o zasadzie „we wszystkim trzeba mieć umiar, ale przede wszystkim w umiarze”… i nawet Tłusty Czwartek nie jest już taki straszny.

Specjalnie z okazji Tłustego Czwartku przygotowaliśmy dla Ciebie przepisy na pieczone pączki oraz lekkie faworki. Odbierz przepisy od swojego dietetyka.