« Przejdź do listy efektów kuracji

Marzena 51 kg mniej!

 

wiek: 26 lat

czas trwania kuracji: 16 miesięcy

waga przed kuracją: 119 kg

waga po kuracji: 68 kg


SCHUDŁA: 51 kilogramów

 

Zaprezentowane rezultaty to wyniki indywidualne poszczególnych osób. Osiągnięcie takich samych wyników przez innych nie jest gwarantowane.


WSZYSTKO ZALEŻY OD NAS SAMYCH

Marzena całkowicie zmieniła swoje życie. Nie tylko świetnie wygląda i znakomicie się czuje, ale – odkąd została asystentką w Naturhouse – z przyjemnością chodzi do pracy.

 

Z MARZENĄ ŁUKASIK UMÓWILIŚMY SIĘ W RZESZOWSKIM PUNKCIE NATURHOUSE. Po przywitaniu z personelem centrum zaczęliśmy się rozglądać za naszą bohaterką. – Ale przecież to ja – odezwała się asystentka. Nie mogliśmy uwierzyć. Przed nami stała śliczna, zgrabna, tryskająca radością dziewczyna. Widząc nasze zdumienie, zaczęła pokazywać zdjęcia sprzed kuracji. Tak naprawdę zdradziło ją tylko spojrzenie.


NIKT NIE WIERZYŁ

Nie mogłam już na siebie patrzeć. Miałam wrażenie, że rosnę w oczach. Duże ubrania były za małe – mówi Marzena. – Zaczęłam szukać pomocy na forach internetowych. Pojawiało się tam sporo dobrych opinii o Naturhouse. Postanowiłam więc pierwszy raz w życiu zasięgnąć rady dietetyka – wyjaśnia nasza bohaterka.

I tak w maju 2015 roku zaczęła się trwająca prawie półtora roku kuracja odchudzająca. – Nikt we mnie nie wierzył. Bliscy i znajomi sądzili, że po tygodniu zrezygnuję – opowiada Marzena. – Jestem jednak uparta. Skoro już zdecydowałam się na dietę, to wiedziałam, że doprowadzę ją do końca.


WALCZYŁA O SIEBIE

W trakcie kuracji zdarzały się kryzysy, Marzena przyznaje, że kilka razy złamała zasady zdrowego żywienia, ale zawsze, nawet do drobnego odstępstwa, przyznawała się dietetykowi. – Najwięcej problemów pani Marzenie sprawiały gromadzące się w organizmie płyny metaboliczne. Waga potrafiła nawet przez miesiąc nie drgnąć w żadną stronę. Wtedy łatwo o kryzys – wyjaśnia dietetyk Małgorzata Knych.

To jednak nie było jedynym problemem naszej bohaterki. Sporo trudności sprawiło jej odstawienie słodyczy, które uwielbiała. Na szczęście, przekonała się, że owoce z powodzeniem zastępują łakocie. – Jeśli na drugie śniadanie i podwieczorek mam owoce, to wówczas przechodzi mi ochota na słodycze – przekonuje Marzena.

Po kuracji nasza bohaterka nabrała więcej pewności siebie. Zapomniała o dawnych kompleksach, chętnie spotyka się z ludźmi, nie wstydzi się już kupować ubrań. – Ostatnio usłyszałam, że częściej się uśmiecham – dopowiada Marzena.

Nie tylko pięknie wygląda, ale też lepiej się czuje. Kiedyś wejście po schodach na wyższe piętro było dla niej męczarnią, podobnie jak spacer z psem, a teraz ciągle jest w ruchu. Ma tyle energii, że trudno jej usiedzieć w miejscu. To jednak nie wszystkie zmiany, jakie zaszły w życiu Marzeny. W trakcie kuracji zwierzała się swojemu dietetykowi, że marzy o innej pracy. Okazało się, że właściciel rzeszowskiego centrum szuka asystentki. I choć początkowo był sceptycznie nastawiony do tego pomysłu, to po rozmowie z Marzeną zmienił zdanie. – Wiem, jak doradzać innym, bo w odchudzaniu mam doświadczenie. Jeśli ktoś mówi, że mu się nie uda, przekonuję, że wszystko zależy tylko od niego – kończy Marzena.


Marzena schudła z pomocą dietetyka z Centrum Naturhouse w Rzeszowie.

>> Odwiedź Centrum Dietetyczne